DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO
DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO
Teodor Narbutt
Tom pierwszy
Mitologia Litewska
Wilno - 1835r.
WSTĘP.
W opisywaniu starożytnych dziejów Narodu Litewskiego, znalazłem się prawie sam jeden, na drodze, zaniedbanej tylą wieków upływem, której ledwie początek w pomroce czasów dostrzedz się daje: za każdym zaś po niej krokiem, napotykają się zawady, niepodobne wprost do przebycia: badacz musi się zatrzymywać, zbaczać, udawać do wyszukiwań, — częstokroć bardzo odległych, iżby ciąg jej dalszy udowodnić potrafił.
Nie znajdzie przeto Czytelnik tych płynnych, historycznych opisów, które uprzyjemniają bez przerwy czytanie dziejów, należycie badaniami poprzedniczemi wyświeconych: ciąg bowiem dziejów naszych przerywać będą mozolne każdej rzeczy udowodnienia. Jeżeli zwróciłem uwagę na nowe odkrycia rzeczy dawnych; jeżeli pokazałem przykład dziejów narodowych, bardzo starożytnych; jeżeli następstwo, przynajmniej ogólniejszych wypadków, wyjaśnić potrafiłem — praca moja daremną nie będzie.
W tym pierwszym tomie, wystawić w całej obszerności Mytologia Litewską przedsięwziąłem, którą mniemam bydź zasadą najodleglejszych dziejów. Czerpałem we wszelkich źrzódłach, jakie się tylko nastręczyć mogły, zawsze trzymając się ściśle krytyki prawideł, przyzwoitych badaczom starożytności krajowej; pisałem o fałszywych bogach: lecz prawdorzeczność zachować ściśle usiłowałem. Nie goniłem się przeto za ozdobnością opisów, ani żadnych dodatków, uprzyjemniających rzeczy, nie czyniłem: gdyż zmyślenia ozdobne leżą za przedziałami dziejów, tak, jak to wszystko, co się udowodnić przyzwoitym sposobem nie pozwala. Owszem stajałem się zachować wysłowienia imion własnych, tok rzeczy, zdania i powieści poprzedniczych dziejopisów; tam tylko poprawy i sprostowania robiłem, gdzie postrzegałem ich błędy, z nieznajomości języka lub rzeczy krajowych wyraźnie pochodzące: gdyż zabytki dawnych wieków, drogie nawet w baśniach swoich, powinny bydź, i oddane, i wyłożone, stosownie do ducha czasu, z którego pochodzą.
Sczególnem staraniem mojem było, abym to wszystko opisał, bez usczerbku najmniejszego, co zostawiły dzieje pisane, wykryły badania starożytników, co z powieści i śpiewów gminnych zebrać się udało, oraz jakieżkolwiek zabytki pomników dochowały. Zaginęło wprawdzie mnóztwo części tego obrazu, ale pozostał ogół calszy nad wszystkich narodów północnych myta. Mytologia litewska, utworzona z greckiej, nie ma tych dzikich i barbarzyńskich wyobrażeń, jakie się u innych narodów północnego świata natrafiać zwykły; musiała się przeto wykształcić, pomiędzy ludami, na wyższym stopniu cywilizacyi będącemi.
Żebyśmy sobie ułatwili wszelką korzyść z czytania Mylologii, nie od rzeczy będzie przebiedz na wstępie postrzeżenia, któreby nas naprowadziły na drogę, jaką szły narody w obłąkaniach swoich religijnych.
Najdawniejsze narody na ziemi, Indyanie i Chińczycy, miały i mają poniekąd za najgłówniejsze cechy narodowości swojej, — namiętliwy upór trzymania się przy dawnych prawach, zwyczajach, obyczajach i wszelkich drobnost przyczyną odwiecznej jednostajności, która te narody, przy ich położeniu jeograficznem, długo trzymała, lub dotąd trzyma na jednym stopniu oświaty, urządzeń politycznych i religii. Żaden postęp czasu, żadna zmiana świata cywilizowanego, nie zakłóca ich statecznego położenia: wiekami stojąc na tym samym sczeblu, nic ich nie zachęca do szukania lepszosci, przez postąpienie wyżej; z przykładu innych narodów, z przyswojeń rzeczy i wynalazków obcych z pogardą najgrawają się; zawzięcie nawet prześladują chęć usunienia w czemkolwiek staroświeczyzny. Taki sam duch ożywiał mnóztwo dawnych azyatyckich narodów.
Na 2, 000 lat przed Erą chrześciańską, kiedy Egipcyanie weszli w stosunki z południowemi pobrzeżami Europy, znaleźli tam lud wcale z innemi skłonnościami, któremu przeznaczenie wszelką wyższość przygotowało. Zaledwie bowiem europejscy narodowcy przyjęli pewny stopień cywilizacyi, odkrył się w nich jeniusz, zupełnie różny od cywilizowanych mieszkańców Azyi i Afryki; — pobiegli oni olbrzymim krokiem do oświaty. Otwarty dowcip, żywy, namiętny, pragnący swobody, nigdy nie syty nowości; przystępność, gościnność, chęć odznaczenia się swojemi wynalazkami, ochota przejmowania rzeczy obcych, a ztąd nieuskromiony popęd do udoskonalenia się, — były odwiecznemi cechami narodów europejskich, a w sczególności plemion pelazgicko-helleńskich, na których czele stanęli Grecy. Zbyteczna wszelako niestałość Greków, ciężka przywara obok tamtych pięknych zalet, zrodziła wiele nadużyć, cywilnych i religijnych.
Gdy tymczasem Opatrzność przygotowała lud inny, mający bydź stróżem oświaty Europy. W głębi starożytnego Latium, pomiędzy górami płonnemi, w najniezdrówszym zakątku, zawiązało się królestwo Rzymian, którzy okazali światu ludzi wielkiego charakteru, wielkie cnoty, nieporównaną miłość ojczyzny, męztwo, wytrwałość, politykę głęboką, chęć niezmierną potęgi. To wszystko, połączone z wrodzonemi zaletami Europcjców, utworzyło naród, godny panowania nad światem; — naród, który miał bydź wzorem dla potomności najpoźniejszej, a który — jak cień zniknął z przestrzeni ziemskiej: dlatego tylko, że moralność jego różną była od wyobrażeń religijnych, że kapłani bogów nie byli filozofami, ani filozofi kapłanami.
Zastanówmy się dopiero nad zgubnemi obłąkaniami w religii ludów starożytnych, począwszy od wynalezienia wielobożności.
Nie
